Miasto różowych haremów

Odrapany ze wszystkich stron autobus pędzi przez wioski z plecionymi chatami i pola z brnącymi wśród bruzd popielatymi wołami. Mijam pasterki okute w srebrną biżuterię i aż trudno uwierzyć, że wyszły wypasać kozy. W oknie, niczym w filmowym kadrze, przesuwają się co pewien czas siedzące przy drodze pomarszczone staruszki próbujące sprzedać kilka rozłożonych wprost na ziemi owoców…..

Możliwość komentowania jest wyłączona.