Hokej na koniach

Prawdziwy, angielski dżentelmen napiwszy się obowiązkowej herbaty, serwowanej po angielsku, czyli z mlekiem, z całą pewnością prędzej czy później dosiądzie konia i odda się ulubionej, angielskiej rozrywce, czyli grze w polo. Tak, w wielkim skrócie, wielu  postrzega Wyspiarzy, przynajmniej tych z upper class. W tym stereotypie jest jednak tyle samo prawdy, ile w pokutującym do dziś obrazie Brytyjczyka–flegmatyka: takie usposobienie z całą pewnością ani nie pomogłoby mu w uprawianiu jednej z najbardziej dynamicznych gier zespołowych, ani sama gra wcale nie wywodzi się z Wielkiej Brytanii (nota bene – zwyczaj picia herbaty z mlekiem też nie). Żeby, zatem te sprawy nieco uporządkować, musimy przenieść się kilka … tysięcy kilometrów od wybrzeży Albionu. Ale po kolei.

Miejsce akcji – Leh, miejscowość położona 4000 m npm  w indyjskim stanie Jammu i Kaszmir. Schodząc ze wzgórza Namgayal, na którym zbudowano pałac i gompę (świątynię), w labiryncie uliczek dostrzegłem pędzących gdzieś, ogorzałych jeźdźców z kijami do polo w dłoniach. Czyżby tradycje angielskich kolonizatorów tak bardzo spodobały się tutejszym góralom, że i oni do dziś je kultywują? – to pytanie nie bez pewnego zdziwienia przemknęło mi wtedy przez głowę, a wrodzona ciekawość kazała nieco zmienić plan owego dnia i szybko znalazłem się na suchym, jak pieprz, szarym boisku, otoczonym betonowymi trybunami i majestatycznymi szczytami Himalajów. Rzeczywiście – mieszkańcy Ladakhu, ze względu na swój niewielki wzrost, wprost idealnie nadają się na zawodników polo. Co więcej – kiedy zacząłem drążyć temat, szybko okazało się, że to nie oni podkradli Anglikom tę rozrywkę, ale na odwrót! I tu znów musimy zmienić miejsce akcji.

Korzeni gry w polo należy szukać na terenie starożytnej Persji (dzisiejszy Iran), gdzie znano ją już kilkaset lat przed początkiem naszej ery i gdzie grywały w nią także kobiety (coraz bardziej ekspansywni Chińczycy też roszczą sobie prawo do ojcostwa) – pierwsza, zachowana wzmianka o meczu pochodzi z VI wieku przed Chrystusem. Żądni podbojów Mogołowie zabrali ze sobą na wschód także swoje sporty i w ten sposób polo trafiło do Indii. Dzisiejszą nazwę wywodzi się od tybetańskiego wyrazu „pulu” (Ladakh był kiedyś jednym z zachodnich królestw Tybetu), oznaczającego piłkę, albo grę z piłką (drewniana jest dziś często zastępowana plastikową). Kiedy Indiami zawładnęli z kolei Brytyjczycy, gra przypadła do gustu także plantatorom herbaty, którzy założyli pierwszy klub polo w miejscowości Silchar (najstarszym, do dziś działającym jest Calcutta Club – rok powstania: 1862). Jednak, co chyba zrozumiałe, to angielscy kawalerzyści przyczynili się do prawdziwego spopularyzowania gry i wzięcia jej w pierwsze karby reguł. To właśnie dzięki żołnierzom polo trafiło do Europy – Anglię (pierwszy klub powstał tu w roku 1872) wyprzedziła Malta (1868), gdzie zatrzymywali się w drodze do kraju. Pod koniec XIX wieku polo znane i grywane było już w tak odległych od miejsca pochodzenia krajach, jak Argentyna, USA czy Australia. Szacuje się, że dzisiaj grywa się w „hokeja na koniach”, jak kiedyś nazywano polo, w 77 krajach, co należy uznać za sukces, bo gra wydaje się niezwykle elitarnym sportem (zawodnik w czasie meczu, który trwa od 4 do 8 części, tzw. czakerów (7,5 minuty każda) ma do dyspozycji często 4 konie – zawodników jest w każdej drużynie po czterech, co pomnożone daje całkiem sporą stadninę).

Nakarmiony taką porcją wiedzy, którą popiłem herbatą z mlekiem, do której dodaje się tu dodatkowo słone masło, mogłem się teraz przyglądać tej azjatyckiej grze bez naszego  europocentrycznego balastu. Szkoda tylko, że choć boisko było położone tak wysoko, sam mecz stał raczej na niskim poziomie. Może w Pakistanie, gdzie znajduje się najwyżej na świecie położone boisko do gry w polo (4307 m npm), będzie nieco lepiej …

MAREK PINDRAL

Możliwość komentowania jest wyłączona.